O autorze
Dziennikarz miesięcznika motoryzacyjnego KATALOG dla kierowców.
Twitter: @R_Lorenc

Miś na czterech kołach

Renault Koleos 2,0 dCi 175 4WD X-Tronic Initiale Paris
Renault Koleos 2,0 dCi 175 4WD X-Tronic Initiale Paris
Albo mi coś umknęło, albo Jan Brzechwa nie testował samochodów. Jednak po teście Renaulta Koleos to właśnie jego słowa chyba najlepiej oddają wrażenia, które mam po obcowaniu z tym modelem. A brzmią one: Proszę państwa oto miś, miś jest bardzo grzeczny dziś. Chętnie państwu łapę poda. Nie chce podać? A to szkoda.

Przede mną pręży się Renault Koleos, czyli największy z obecnie dostępnych SUVów w gamie tego francuskiego producenta. Jest on owocem współpracy z Nissanem i jak przystało na model z francuskim rodowodem produkowany jest w ... Korei Południowej. Wyposażony w dwulitrową (177 KM) jednostkę napędową diesla, napęd na wszystkie koła oraz wersję wyposażenia którą producent nazwał Initiale Paris.






W codziennym użytkowaniu najważniejsze jest jednak wnętrze, to tam spędzamy najwięcej czasu. Chyba, że kupiliśmy samochód żeby go podziwiać na parkingu.
„Jest – mówiąc w skrócie – przyjaźnie. Wszystko pod ręką, a zastosowane materiały i ich spasowanie nie wzbudzają zastrzeżeń. Co prawda trochę trzeba się naklikać elektrycznie ustawianym fotelem („ubranym” w tapicerkę skórzaną, posiadającym wentylację i podgrzewanie), ale jego zakres regulacji (również kierownicy) pozwoli na zajęcie wygodnej pozycji za kierownicą. A kiedy już rozgościmy się za „sterem”, ciągle będziemy mogli podziwiać maskę Koleosa – co nie jest powszechnie spotykane w dzisiejszych czasach. Jazdę uprzyjemni nam zainstalowany sprzęt Bose z 12 głośnikami (bez odtwarzacza CD, nawet za dopłatą), którego brzmienie zestrojone jest przyjaźnie dla ucha. Sterujemy nim za pośrednictwem 8,7 calowego ekranu dotykowego (producent wraz z samochodem daje szmatkę do utrzymania go w czystości). Ciekawym rozwiązaniem jest personalizacja ustawień samochodu jeżeli korzysta z niego więcej niż jedna osoba. „Mamy możliwość skonfigurowania kilku użytkowników samochodu, gdzie każdy ustawi sobie: zapamiętane stacje radiowe, połączenia głosowe, ustawienia zegarów i klimatyzacji, szatę graficzną wyświetlaczy i kolorystykę” – opisuje Damian Półka. Niestety producent nie umieścił w powyższym pakiecie zapamiętania ustawień fotela użytkownika, a szkoda.”




Znakiem dzisiejszych czasów jest mnogość elektroniki w którą wyposażone są modele. A już absolutnym minimum – szczególnie w segmencie którego przedstawicielem jest prezentowany model - nawigacja. Nie inaczej jest i tutaj. Testowany egzemplarz wyposażony był w nawigację bazującą na mapach TomTom.
„Aktualizację map można wgrywać samodzielnie korzystając ze strony Renault za pośrednictwem specjalnego, bezpłatnego programu. Aktualizacje pojawiają się średnio co 2-3 kwartały, a ich koszt waha się od 79 do 129 euro w zależności od obszaru, który zawierają.– mówi Damian Półka z Renault Anndora.”

Usadowiwszy się wygodnie możemy zacząć podróż.
„Mamy możliwość wyboru jednego z trzech ustawień napędu: na przednią oś, tryb automatyczny (przednia oś napędzana, a tylna dołączana w razie konieczności np. w trakcie uślizgu lub w trudnych warunkach) oraz 4WD Lock, czyli napęd na wszystkie koła, który po przekroczeniu 70 km/h przechodzi w tryb automatyczny.
Czuć, że kierujemy dużym (4673 mm długości i 1843 mm szerokości bez lusterek), wysokim (1678 mm) i ciężkim (1754 kg) samochodem. Jakby miał nadwagę. Nie żeby nie chciał skręcać i poddawać się woli kierowcy, ale robi to z gracją bliższą misiowi koala, niż baletnicy.
Zawieszenie zestrojone jest komfortowo. Może nawet za bardzo. Chociaż może się idealnie sprawdzić jako usypiacz dzieci. Wnętrze jest dobrze wygłuszone (nie licząc rolety bagażnika, która złożona potrafiła „odzywać się”), a dźwięk silnika nie sprawi, że jak dodamy gazu zaraz obudzą się przed chwilą uśpione dzieci. Gdyby zestrojenie zawieszenia było jeszcze bardziej miękkie, mogłoby uśpić nawet kierowcę.
Skrzynia biegów nie pomaga, musimy nauczyć się współpracy z nią. Innej możliwości nie ma, ona nie dostosuje się do nas.”


Przy tak dużym samochodzie nie ma co liczyć na jazdę na „kropelce paliwa”. Co prawda producent obiecuje średnie spalanie w cyklu mieszanym na poziomie 5,9 l/100 km, nam jednak w trakcie testu nie udało się (przy włączonej klimatyzacji) zejść poniżej 8,5 l/100 km.

.

A jak spisuje się na drogach pozbawionych asfaltu?
„ Zadziwiająco dobrze radzi sobie na poprzecznych i podłużnych koleinach, a jazda (w naszym przypadku po przejściu ulewy, która pozostawiła po sobie kałuże i większe błoto) nie stanowi nerwowego wyzwania. Nawet duże koleiny, gdzie wydawało się, iż musimy otrzeć się podwoziem o nie, pokonywał bez najmniejszego problemu. W sprawnym i zwartym szyku.”



Testowy egzemplarz został wyceniony na 165 000 PLN. W zamian otrzymujemy wersję wyposażoną praktycznie we wszystko co oferuje producent. Pomimo kilku wad (niezbyt precyzyjne czujniki parkowania, nisko otwierająca się klapa bagażnika) Koleos ani zbytnio nie odstaje od modeli oferowanych przez konkurencyjne marki, ani nad nimi nie góruje. Przypomina trochę, cytowanego na początku misia. Niby wydaje się taką osowiałą przytulanką, ale kiedy potrzeba potrafi pokazać „pazur” i miło zaskoczyć kierowcę. Zatem jeżeli szukacie dużego SUV-a, ale nie zależy wam na możliwości przewiezienia 7 osób, przed dokonaniem wyboru warto zajrzeć do salonu Renault.

Wszystkie cytaty pochodzą z testu, który ukazał się w KATALOGu dla kierowców. Z całym testem można zapoznać się tutaj.

Autor na Twitterze
Trwa ładowanie komentarzy...