O autorze
Dziennikarz miesięcznika motoryzacyjnego KATALOG dla kierowców.
Twitter: @R_Lorenc

Kiedy Ibiza to za mało. Test: SEATa Arona

SEAT Arona (c) Robert Lorenc
SEAT powiększył gamę podwyższonych modeli o kolejnego reprezentanta, crossovera Arona. Niektórzy patrzą się na niego jak na podwyższoną Ibizę. Czy tak jest faktycznie? Arone „prześwietlamy” w wywiadzie ze Sławomirem Sumskim, doradcą handlowym w salonie SEAT Euromotor w Krakowie. Przybliżamy również system przeglądów long life.

Robert Lorenc: Arona to zupełna nowość w gamie SEAT-a. Co to za samochód i z jakimi modelami ma docelowo konkurować na rynku?
Sławomir Sumski:
Mamy tutaj do czynienia z pierwszym crossoverem w historii marki SEAT, zbudowanym na płycie podłogowej MQB A0, która zadebiutowała w nowej Ibizie. Auto reprezentuje bardzo modną obecnie klasę niewielkich pojazdów ze zwiększonym prześwitem, które świetnie sprawdzają się nie tylko w warunkach miejskich, ale również poza asfaltowymi drogami. Oczywiście, trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest to terenówka, ale 19-centymetrowy prześwit sprawia, że zajedzie zdecydowanie dalej niż zwykły samochód osobowy, a poza tym nie kapituluje przed wysokimi krawężnikami.

Czy można powiedzieć, że Arona to po prostu podwyższona Ibiza?
Nie do końca. Arona ma podobne wymiary zewnętrzne, ale jest znacznie pojemniejsza od Ibizy, zarówno jeśli chodzi o kabinę pasażerską, jak i bagażnik. Naturalnie, obydwa samochody mają typowy dla SEAT-a design, z charakterystycznymi dla marki detalami stylistycznymi. Nie można się więc dziwić, że w pewnym stopniu są do siebie podobne. Arona to odrębny model chociaż wykorzystuje doświadczenia zdobyte podczas projektowania Ibizy V generacji.

Gdzie jest produkowana?
W Hiszpanii, a konkretnie w Martorell pod Barceloną.

Czy nie uważa pan, że SEAT troszeczkę za późno zdecydował się na wprowadzenie tego modelu do gamy? Konkurencja w tym segmencie jest już przecież bardzo duża.
Moim zdaniem SEAT w pełni świadomie czekał tak długo, a było to podyktowane chęcią rozeznania się w tym, co oferują konkurenci, poznania wymagań klientów kupujących niewielkie crossovery i przygotowania na bazie tej wiedzy bardzo dopracowanego i przemyślanego samochodu, który nie będzie powielał mankamentów niektórych rywali. Myślę, że świetnie się to udało.


Chciałbym, abyśmy wyjaśniali teraz zasady działania różnych systemów, w które Arona została wyposażona. Zacznijmy od asystenta parkowania.
Bardzo pomocne rozwiązanie, które pomaga nam w trakcie manewrów parkingowych, wyręczając nas w kręceniu kierownicą. Po jego włączeniu wystarczy, że jadąc np. po parkingu zasygnalizujemy kierunkowskazem, po której stronie chcemy zaparkować. Jeżeli samochód znajdzie odpowiedniej wielkości miejsce, to wyda nam polecenie, aby się zatrzymać i wrzucić bieg wsteczny. Zadaniem kierowcy jest tylko operowanie pedałami gazu i hamulca, ponieważ obracanie kierownicą odbywa się automatycznie. Jeżeli potrzebna będzie jakaś korekta, to auto poprosi nas o wrzucenie pierwszego biegu i podjechanie do przodu i ewentualnie znów biegu wstecznego, aby idealnie wpasować się w miejsce parkingowe. Asystent potrafi wykonywać zarówno parkowanie równoległe, jak i prostopadłe.

Kolejny system, asystent podjazdu. Co to jest?
To system ułatwiający nam podjazd pod górę. Mianowicie, podczas ruszania na wzniesieniu, w momencie gdy wrzucimy pierwszy bieg i ściągniemy nogę z hamulca, asystent przytrzymuje samochód na dwie sekundy, zapobiegając w ten sposób przed stoczeniem się do tyłu. System działa również wtedy, gdy stoimy na pochyłości przodem w dół i chcemy cofnąć. W takiej sytuacji nie musimy obawiać się stoczenia w przód. Należy jednak zaznaczyć, że asystent podjazdu działa w przypadku wzniesień o co najmniej 7-stopniowym nachyleniu.

Jak działa system monitorowania martwego pola?
Opiera się on o czujniki zamontowane w tylnych błotnikach i ma nas uchronić przed kolizją z samochodem w tzw. martwym polu w sytuacji, gdy jedziemy wielopasmową drogą i chcemy zmienić pas ruchu. Gdy włączymy kierunkowskaz sygnalizując zamiar wjechania na sąsiedni pas, a będzie się nim poruszał inny samochód, który może być dla nas nie do końca widoczny, to wtedy w lusterku Arony pojawi się charakterystyczna pomarańczowa sygnalizacja, dająca nam do zrozumienia, aby nie podejmować manewru, ponieważ grozi to kolizją. System ten działa zarówno z prawej, jak i z lewej strony samochodu, w zależności od tego, na który pas chcemy wjechać. Pomaga nam również podczas wyjazdu tyłem z miejsca parkingowego, wykrywając zbliżające się samochody.

Hamulec pokolizyjny. Jaką pełni funkcję?
Jego zadaniem jest automatyczne zatrzymanie samochodu po uderzeniu w przeszkodę. Jeśli np. w wyniku zasłabnięcia lub zaśnięcia kierowcy auto uderzy w bariery ochronne przy drodze, to hamulec pokolizyjny nie dopuści do tego, aby auto się odbiło i zderzyło się z pojazdem jadącym z naprzeciwka. To bardzo istotne, ponieważ badania dowodzą, że wtórne zderzenia mają dużo bardziej opłakane skutki niż zderzenia pierwotne. Dodatkowo, aby ostrzec o zagrożeniu innych użytkowników drogi samoczynnie zostają włączone światła awaryjne oraz światła stop. Należy jednak zaznaczyć, że w razie potrzeby prowadzący ma oczywiście możliwość przejęcia kontroli nad samochodem.

Standardowym wyposażeniem każdej Arony jest system kontroli odstępu oraz ogranicznik prędkości. Tempomat natomiast jest standardem we wszystkich wersjach poza podstawową, czyli Reference. Okiem laika te trzy rzeczy składają się na tempomat adaptacyjny. Tymczasem, zgodnie ze specyfikacją, tempomat adaptacyjny jest niedostępny w Reference, a w pozostałych wersjach wymaga dopłaty. O co tu więc chodzi?
System kontroli odstępu to system Front Assist, czyli system awaryjnego hamowania. Wykrywa on duże obiekty ruchome, czyli np. samochody. W sytuacji, gdy ktoś nagle zahamuje przed nami, system daje nam sygnał dźwiękowy, żeby zwrócić uwagę kierowcy na to, co się dzieje na drodze, a jeżeli kierowca mimo to nie zareaguje, to samochód automatycznie wykonuje awaryjne hamowanie, żeby uniknąć zderzenia. Ogranicznik prędkości to natomiast możliwość ustawienia limitera, który powoduje, że nie rozpędzimy się powyżej pewnej prędkości. Z kolei zwykły, klasyczny tempomat pozwala ustawić stałą prędkość, z którą chcemy jechać. Tempomat adaptacyjny jest bardziej zaawansowany, ponieważ wykorzystuje sonar z funkcji Front Assist, dzięki czemu daje możliwość ustawienia nie tylko stałej prędkości, ale również stałej odległości od poprzedzającego nas samochodu. Aktywny tempomat samodzielnie zmniejsza i zwiększa prędkość by utrzymać ustawioną przez kierowcę prędkość oraz odległość do znajdującego się z przodu pojazdu.

Wychodzi więc na to, że zwykły tempomat w połączeniu z systemem Front Assist może pełnić funkcję tempomatu adaptacyjnego.
Nie do końca, ponieważ tempomat adaptacyjny pozwala na bardziej rekreacyjną jazdę, działając zdecydowanie delikatniej i płynniej. Front Assist wykonuje natomiast gwałtowne, awaryjne hamowanie, które ma na celu zapobiegnięcie kolizji. Poza tym po jego interwencji tempomat ulega dezaktywacji i trzeba go uruchomić na nowo. Samochód nie przyspieszy nam więc do wcześniej ustawionej prędkości. Oznacza to, że zwykły tempomat współpracujący z system Front Assist nie jest tym samym, co tempomat adaptacyjny.

A czy uruchomienie systemu Front Assist dezaktywuje również tempomat adaptacyjny?
Oczywiście. Nie mogłoby być inaczej ze względu na bezpieczeństwo.

Przejdźmy teraz do systemu multimedialnego zainstalowanego w Aronie. Czy pozwala on na słuchanie muzyki lub audiobooków bezpośrednio z telefonu?
Tak. Dzięki pokładowemu oprogramowaniu noszącemu nazwę Full Link możemy za pomocą kabla podłączyć do samochodu telefon z system Android lub iOS, co umożliwia przeniesienie wyświetlacza smartfona na 8-calowy ekran w kokpicie auta. Wtedy otrzymujemy możliwość łatwego dostępu do aplikacji, które mamy w telefonie, takich jak np. nawigacja. System multimedialny Arony pozwala również na odtwarzanie muzyki czy audiobooków z pendrive’a, karty SD, płyty CD lub przy pomocy Bluetooth’a.

Póki co Arona jest dostępna tylko z napędem na przednie koła. Czy w przyszłości pojawią się również wersje 4x4?
Według aktualnych informacji, które posiadamy taki napęd nie będzie dostępny w najbliższej przyszłości.

W momencie wprowadzania do sprzedaży samochód był oferowany tylko z jednym, benzynowym silnikiem 1.0 TSI. Obecnie w cenniku dostępny jest również benzyniak 1.5 TSI oraz odmiana wysokoprężna 1.6 TDI. Czy Arona z tymi jednostkami jest fizycznie dostępna?
Tak, istnieje już możliwość zamówienia samochodu z powyższymi silnikami.

Jak długo trzeba więc czekać na odbiór tych odmian od momentu złożenia zamówienia?
Około 3 miesiące. Jeżeli jednak są jakieś opóźnienia w produkcji, to natychmiast o tym klienta powiadamiamy. Do takich rzeczy przykładamy w SEAT-cie bardzo dużą wagę.

Czy na Aronę częściej decydują się ludzie nie mający dotychczas do czynienia z SEAT-em, czy jednak stali klienci marki?
Tak naprawdę jest to dość zróżnicowane. Ludzie, którzy jeżdżą SEAT-em i myślą o zakupie nowego samochodu tej marki są otwarci na propozycję przesiadki do modelu innej klasy niż ten, którym aktualnie się poruszają. Ale ja obserwuję również osoby zupełnie z zewnątrz, które zobaczyły reklamę Arony w telewizji i z ciekawości przyszły ją zobaczyć na żywo. Po obejrzeniu i jeździe próbnej najczęściej są bardzo mile zaskoczone. Także za sprawą ceny, bo ten samochód wygląda na droższy niż jest. I to również jego wielka zaleta.

Pół żartem, pół serio - importer zrobił wam psikusa, to znaczy dał w standardzie rzecz, która jest u dealera najpopularniejszym gratisem negocjacyjnym, dokładanym każdemu klientowi. Chodzi tutaj o dywaniki. Co więc teraz negocjują klienci?
Marka SEAT broni się dobrymi produktami, korzystnymi cenami, długą gwarancją czy wydłużonym okresem międzyprzeglądowym. Mamy też bardzo atrakcyjne formy finansowania w postaci kredytów i leasingów, na poziomie nawet 0%, które również przyciągają uwagę. Tak naprawdę wszyscy klienci negocjują, a my dopasowujemy przedmiot negocjacji do konkretnych potrzeb. Dla jednej osoby będzie to np. komplet opon zimowych, a dla innej - bagażnik dachowy. Jesteśmy więc w tej kwestii otwarci i wsłuchujemy się w oczekiwania klientów.

Gwarancja na samochód obowiązuje przez 4 lata lub 120 000 km, w zależności od tego, co nastąpi wcześniej. Pierwszy przegląd mamy po dwóch latach lub 30 000 km. A jak jest z kolejnymi? Czy są one co roku?
O tym decyduje sam klient. Do wyboru ma dwa systemy serwisowania samochodu: stały lub tzw. long life. W systemie stałym programuje się, że samochód ma trafiać na przegląd regularnie co jakiś okres czasu np. co 15 000 km lub co rok. Natomiast w systemie long life odbywa się to zgodnie ze wskazaniami komputera pokładowego auta, który może nam pokazać informację, że na przegląd mamy zgłosić się np. za rok, ale na wymianę oleju po 20 000 km. Niejednokrotnie obniża to koszty serwisowania, ponieważ przegląd niekoniecznie musi się zbiegać z wymianą oleju. Dzięki temu wydatki zostają rozłożone w czasie.

Czy system serwisowania trzeba wybrać już w momencie zamawiania auta?
Nie. Nowy samochód ma domyślnie ustawiony system long life, czyli pierwszy przegląd zawsze następuje nie później niż po dwóch latach lub nie później niż po przejechaniu 30 000 km. Dopiero potem klient ma możliwość przejścia na system stały, co należy zgłosić w ASO. Po jego wyborze na przegląd należy zgłaszać się np. regularnie co rok, natomiast olej trzeba wymieniać zgodnie ze wskazaniami komputera.


Autor na Twitterze
Trwa ładowanie komentarzy...