O autorze
Dziennikarz miesięcznika motoryzacyjnego KATALOG dla kierowców.
Twitter: @R_Lorenc

0,9 na torze, czyli test Renault Clio

Renault Clio Energy TCe 90 Limited
Renault Clio Energy TCe 90 Limited
Kiedy dostajesz do testu samochód, którego pojemność silnika jest mniejsza niż statystyczna ilość alkoholu spożytego przez uczestnika polskiego wesela, zastanawiasz się w jakim środowisku najlepiej będzie go przetestować. Idealny wydaje się ... tor.

Na początek jednak przyjrzyjmy się obiektowi testu. Renault Clio w wersji wyposażenia Limited z trzycylindrowym silnikiem benzynowym Energy TCe 90 (odzyskuje energię podczas hamowania) o pojemności 0,9 litra, który został pokryty opcjonalnym (2000 PLN dopłaty) lakierem metalicznym – Czarny Etolié. Z zewnątrz ma ciekawą i budzącą sympatyczne odczucia linię. Ani zbyt kanciastą, ani zbyt obłą. Taką w sam raz. Niby wtapia się w tło, a jednak jak go zauważysz po prostu gapisz się na niego. Jakbyś chciał w nim uprawić seks, możesz to robić w spokoju. Nikt nie podejdzie z aparatem chcąc uwiecznić ten model na zdjęciu. Wewnątrz jest ascetyczny. Jednym taki niczym nie zmącony układ wnętrza będzie odpowiadał, a dla innych będzie surowy. Nie mamy jednak odczucia, że chcielibyśmy jak najszybciej z niego uciec. I nie są to moje opinie i spostrzeżenia, takimi wnioskami podzieliły się ze mną osoby, którym go pokazałem – kobiety i mężczyźni.

Jedziemy
Trzycylindrowe jednostki znane są z tego, iż ich kultura pracy (w szczególności) na zimnym silniku zbliżona jest do kultury pracy kosiarki do trawy. W Clio również jest ona odczuwalna, jednak na tolerowanym poziomie. Po nagrzaniu silnika (o czym poinformuje nas zgaszenie palącej się do tej pory niebieskiej kontrolki) jego kultura pracy nie pozostawia żadnych uwag. Kierownica jest mięsista i dobrze się ją trzyma. Tylko osobom o drobnych dłoniach może wydawać się zbyt gruba, reszta będzie zadowolona. Ten generujący 90 KM silnik pozwala na sprawne poruszanie się po mieście – ma wystarczającą dynamikę. Na trasie, wbrew wcześniejszym przewidywaniom, jest wystarczający, a hałas dochodzący do kabiny jest umiarkowany. Porównując komfort, jaki zapewnia, do komfortu oferowanego przez samolot pasażerski, to uplasowałoby się pomiędzy klasą ekonomiczną, a biznesową. Nie przeciągniesz się i nie wyprostujesz nóg, ale wygodnie zajmiesz pozycję i będziesz miał wystarczająco miejsca dla siebie, a zgięte nogi nie będą dociśnięte do uszu. Po prostu jest normalnie, ani skromnie, ani z przepychem. Producent obiecuje średnie spalanie na poziomie 4,7 l/100 km, tymczasem komputer pokładowy samochodu wyliczył 7,6 l/100 km na odcinku 670 kilometrów.

Clio - z istotnych elementów - na pokładzie posiadało pełny pakiet bezpieczeństwa czynnego i biernego oferowany w nim przez producenta, klimatyzację manualną oraz opcjonalne czujniki parkowania z 4 sensorami (dopłata 1000 PLN) i pakiet Easy (1500 PLN) zawierający: bezkluczykowy dostęp do samochodu, szyby tylne regulowane elektrycznie. Lista możliwych do dokupienia akcesoriów nie jest zbyt długa. Z ciekawych opcji wyróżnić można światła przednie Full LED „Pure Vision” (2000 PLN). Klimatyzacja automatyczna występuje tylko w pakiecie (wraz z czujnikiem deszczu i światła oraz elektrycznie składanymi lusterkami bocznymi) i wymaga dopłaty 1700 PLN.
System Bluetooth działa sprawnie i pozwala na podłączenie 5 telefonów. Chcesz kolejny? Jeden musisz wykasować. Denerwująca – szczególnie przy brudnej szybie – jest praca wycieraczek. Włączając spryskiwacz, najpierw uruchamiają się wycieraczki, a dopiero chwilę potem spryskiwane są szyby. Powoduje to, iż pierwszy ich ruch jest na brudnej szybie, co nierzadko połączone jest z wydobywaniem się spod ich piór nieprzyjemnych dźwięków. Dobrze spisuje się system multimedialny (fabryczny z czterema - 20 watowymi - głośnikami oraz 7 calowym ekranem dotykowym i nawigacją). Ma szerokie możliwości konfiguracji, a dźwięk wydobywający się z kolumn jest niezłej jakości. W niektórych modelach takie parametry posiada dopiero akcesoryjny sprzęt grający.

Na torze
Ktoś mógłby stwierdzić, że Clio w powyższej konfiguracji pasuje na tor tak samo jak ponton do lasu. Nic bardziej mylnego. To tutaj sprawdziliśmy, w bezpiecznych warunkach, działanie systemów wspomagających kierującego oraz jego pozycję za kierownicą - równie istotną - jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. Oddałem zatem Clio w fachowe ręce Mirosława Bartuś, instruktora techniki jazdy w Moto Park Kraków, oto jego opinia: „Na torze podczas testu panowały bardzo trudne i zmieniające się warunki – zaczynaliśmy przy torze całkowicie pokrytym śniegiem, a miejscami również lodem, a kończyliśmy na bardzo mokrym z bryjami śnieżnymi. W takich warunkach działanie czynnych systemów bezpieczeństwa Clio było dla przeciętnego kierowcy nieprzewidywalne. Można jednak stwierdzić, że ESP reaguje z opóźnieniem, a jednocześnie agresywnie. Wydaje się, że system czeka najpierw na odpowiednią reakcję kierowcy, a gdy jej nie ma, dość brutalnie i ostro interweniuje. Co więcej, opóźnienie reakcji ESP jest różne w zależności od nawierzchni, po której się poruszamy oraz stopnia nacisku na pedał gazu lub hamulca. Mniej wprawnego prowadzącego taka kalibracja ESP może nieprzyjemnie zaskoczyć (w skrajnym przypadku pojawia się ryzyko wpadnięcia w poślizg), natomiast doświadczonemu kierowcy daje frajdę z jazdy. Pomimo iż siedzisko kierowcy mogłoby być trochę dłuższe, to z zajęciem wygodnej i bezpiecznej pozycji za kierownicą nikt nie powinien mieć problemów.”

Pułapki
Niestety, Clio ma parę denerwujących „chorób”. Nie są one dyskredytujące, ale lekko irytują i warto o nich pamiętać w codziennym użytkowaniu. Jeżeli korzystacie z nawigacji, a musieliście zgasić silnik, bo na przykład zrobiliście sobie przerwę w podróży, przy ponownym jego odpaleniu system multimedialny odpali się i zatrzyma na ekranie startowym, a nawigacja nie będzie dalej nas kierować. Jeżeli chcemy ciągle korzystać z jej podpowiedzi musimy kliknąć na jej ikonę. Lubicie korzystać z nawigacji, ale tylko z jej podpowiedzi głosowych bez konieczności wyświetlania mapy? Clio daje taką możliwość, jednak co jakiś czas będą do waszych uszu dochodzić „piki”. To nawigacja – działająca w tle – komunikuje o ważnych, jej zdaniem, informacjach jak na przykład pojawienia się ograniczenia prędkości. Należy pamiętać, że nie ważne co wcześniej wyświetlane było na ekranie multimediów, po ponownym odpaleniu silnika, zawsze pojawia się ekran startowy.
Czujnik parkowania (bez wyświetlacza) jest nieśmiały. Powinien wziąć przykład z systemu ESP i bardziej zdecydowanie działać. Tymczasem on delikatnie (cicho), jakby nie chciał przeszkadzać, pika gdy zbliżamy się do przeszkody.
System wspomagania ruszania pod górę działa sprawie, jednak jak chcemy ruszyć dynamicznie odczuwalne jest chwilowe przytrzymanie przez niego kół. Wyczuwalne jest, iż zbyt wolno zwalniany jest hamulec.

Podsumowanie
Jakie zatem jest powyższe Clio, wycenione na 58 300 PLN? Do „szpiku kości” neutralne. Nie nudne ani krzykliwe. Po prostu poprawne. Ma przewieźć cię z punktu do punktu i nic poza tym. Nie będziesz wybierał alternatywnej – dłuższej - drogi tylko po to żeby dłużej w nim posiedzieć. Nie będziesz również nadmiernie denerwował się jak ugrzęźniesz w korku. A jak przyjdzie ci znowu gdzieś jechać, po prostu wsiądziesz do niego i pojedziesz. Bez emocji.

Dziękuję Moto Park Kraków oraz firmie Anndora – Autoryzowanemu Dealerowi Renault – z Krakowa za pomoc w realizacji testu.

Autor na Twitterze
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...